Międzynarodowa wystawa psów w Warszawie ściągnęła spore towarzystwo wilczaków i ludzi chętnych do wspólnego imprezowania. Impreza zaczęła sie w sobotę, na włościach Rodziny małej Jurby. Duży teren, pyszne jedzenie z grilla (degustację prowadzili i ludzie i psy:)) rozmowy i śmiechy do późna...i mnóstwo, mnóstwo fotek (będą w różnych galeriach).
W niedzielę rano – wystawa.
Chey zmienia właśnie futro na docelowe dorosłe, w związku z tym pozbywa się całkowicie dotychczasowego. Efekt- jak kto woli- żałosny lub śmieszny. Raczej ten drugi bo biedny Cheitanek ciągle wywołuje wybuchy śmiechu 
W takim stanie nie został zgłoszony na wystawę i dobrze. Pierwotnie odpuściliśmy bo to i championat zrobiony i CACIB-y pozbierane, więc po co robić tłok, zwłaszcza gdy w jego klasie debiutował Dagan:) Przy jego futrze wyglądalibyśmy bardziej niż żałośnie 
Żeby spokojnie porobić zdjęcia na wystawie, postanowiliśmy na tę godzinę zostawić Cheya w domu. Plan był taki, że po ocenie skoczymy do domu, zabierzemy burego na dalsza część wilczakowej imprezy.. Plan wymagał strategicznłl i Varg) wyjdą wcześniej, poczekają obok przestawionego dalej samochodu, odczekamy chwile i wyjdziemy sami.
Pozamykaliśmy dokładnie wszystkie pokoje (jak zwykle, z tym że teraz szczególnie starannie sprawdzając) i wyszliśmy. Pod wystawą byliśmy po 10 minutach. Wysiadamy z samochodu i...dzwoni telefon. Sąsiadka mówi, że pies stoi w sypialni (jak? zamknięta była !!) na parapecie, w OTWARTYM oknie!!! Roman natychmiast wsiadł do samochodu i pognał do domu. Ja w międzyczasie zadzwoniłam do sąsiadki i dowiedziałam sie, że młody juz wyszedł- wyskoczył przez okno. Na szczęście dal się zapiąć na obrożę i czekał ze swoją wybawicielką na Romana.
Cel osiągnął – kolejna imprezka wilczakowa nie odbyła sie bez niego..skok z parteru kosztował go lekkim przytarciem łapy (prawdopodobnie skakał na kwietnik) – nas zawały serc.
Po powrocie do domu obejrzeliśmy mieszkanie i wyszło nam ze śladów „zbrodni” co młody robił. Oczywiste, że wpadł w amok.. MUSIAŁ wyjść. Ponieważ w pokoju, który zostawiliśmy mu otwarty, zostały zdemontowane klamki w oknie, postanowił dostać się do innego pomieszczenia z oknem. Kuchnia stawiła skuteczny opór (zamknięta na klucz)- ale jemioła zawieszona nad drzwiami mocno ucierpiała – wysoko musiał skakać 
Kolejna była sypialnia- tu gałka, trudna do otworzenia- dotychczas dzielnie się opierająca wszelkim próbom, tym razem odpuściła pod takim atakiem. Później poszło już jak z płatka- otworzenie okna poprzez przekręcenie klamki do góry i pociągnięcie do siebie to nie jest jakaś specjalnie trudna czynność dla wilczaka
No a potem juz tylko zeskok. ...
Całość zajęła psu jakieś 10 minut.
Myślałam, że coś mu sie stało, że łapa zacznie boleć, jak już adrenalina zejdzie, ale nic! Jedno malutkie otarcie....
Niniejszym wyczynem Cheitan pobił już chyba wszelkie rekordy,,,,,i mam nadzieję, że na tym poprzestanie.
Sąsiadowi z belgiem i sąsiadce zawdzięczamy, że nasz gamoń jest z nami. Nie chcę sobie wyobrażać jakby poszedł nas szukać na własna łapę....
*******
Na otarcie łez po takich ekstremalnych przeżyciach dziś dostaliśmy dyplom oficjalnie potwierdzający dorosły Championat Polski Cheya... Zk przysłał nam go w iście ekspresowym tempie 