W niedzielę przyszło na znów startować w zawodach Obedience, organizowanych przez Baritusa. Mimo prawa do startu w klasie 1 zdecydowaliśmy sie pozostać w zerówce. I tak łatwo nie było, bo w tej samej klasie startowała suka, Mistrzyni Polski w klasie 1:) Niezły poziom . Ale program znamy więc ok. Dzień przed zawodami tak sie wkręciłam, że już wtedy wiedziałam, że bez względu na wynik startujemy po raz ostatni. Niestety za dużo mnie to kosztuje.
Niedziela rano...zamiast sie wyspać do 9 to wstałam skoro świt, ale trudno. Jadę po Magdę z bullką Fi (8 miesięczna sunia debiutuje w zawodach). Wysiadam z auta zielona, zlana zimnym potem i żołądkiem skręconym tak, że jedyne co chce to sie położyć. Magda ratuje mnie no-spą i po paru minutach możemy jechać. No całkiem miły początek dnia;/
na miejscu oczywiście mnóstwo psów i każdy wart uwagi Cheya
Na szczęście i Dewi i Fi jakoś rekompensują mu niemożność zapoznania sie ze wszystkimi . Losujemy numer startowy 5, co oznacza, że nie jest najgorzej i nie będziemy sie denerwować w nieskończoność.
Już na odprawie dowiedzieliśmy się od sędziego, że sędziowanie będzie ostre, bez względu na klasę, zawody to zawody a nie niunianie nad pieskami , oooo to będzie ciekawie;) Jeden malutki „zgrzyt” - dopuszczone normalnie w regulaminie komendy optyczne, z góry zostały skreślone, tzn w sędziowaniu miały być karane. No i były 
Na tym elemencie absolutnie każdy zarwał punkty karne
Kłopot w tym, że nadal nie mamy zatwierdzonego, jednego, oficjalnego regulaminu Obedience wiec póki co decyzje sędziego są czasem niezgodne...ale z nieoficjalnym regulaminem.. czyli nie muszą być zgodne z niczym, taka nasza polska rzeczywistość.
No to zaczynamy, wchodzimy na ring i Chey nagle zainteresował się trawą w miejscu gdzie wcześniej warowały i siedziały poprzednie psy, hmm.. początek nie najlepszy.. Podchodzimy do sędziego na punkt „socjalizacja”, wszystko idzie ładnie, Chey siada obok, spokojnie siedzi przy rozmowie i przywitaniu po czym sędzia robi krok w kierunku psa i zatrzymuje sie tuż obok niego. Nie ma głaskania:) Bury wstaje zdziwiony sytuacją:) Na całą startującą 14-tkę chyba tylko dwa psy nie wstały w tej sytuacji:) Co to znaczy? Ze maja „zauczoną” socjalizację na zawodach i całkiem nowa sytuacja powoduje działanie instynktowne, w tym wypadku niepożądane. Oczywiście sędzia nie zrobił nic złego, nigdzie nie jest napisane, że ma sie nie ruszać z miejsca
na szczęście wstające psy oberwały punkty karne nie za złe zachowanie czy strach ale za zmianę pozycji
A dla nas nauka, że warto uczyć psa różnych wariantów. No i jeszcze ja oberwałam punkt karmy za korektę smyczą:)
Kolejne ćwiczenie to zostawanie, młody nie bardzo chciał usiąść bo nadal się zawąchiwał (to samo miejsce!, może tam siedziała suczka niedawno po cieczce??) ale z drobna pomocą usiadł, zawarował juz bez problemu i mogłam odejść i zostawić go na minutę. Ćwiczenie zaliczylibyśmy bardzo dobrze gdyby nie drobne nieporozumienie : zawarowałam Cheya i wtedy zapytałam sędziego o odpięcie smyczy. Okazało się, że za późno została odpięta. Czyli kolejny mój błąd i kolejny punkt karny .
Idziemy na „zetkę”, pierwsze dwa odcinki Chey mi sie wyłączył, szedł sobie lekko z tyłu, załapał gdzie jest dopiero na pierwszym nawrocie i potem szedł juz ładnie, ale trochę karniaków nam poleciało za tę ospałość na początku.

Idziemy na przywołanie, najpierw trzeba pójść na 'Równaj” i tu znów młody zaspał a w dodatku przeszedł sobie na chwile na moja druga stronę
Przywołanie wykonał jednak ładnym biegiem, na końcu nie mógł się tylko zdecydować czy na mnie radośnie skoczyć, czy usiąść czy obejść więc wykonał wszystko razem lądując przy mojej lewej nodze.
Następna przeszkoda- tego dnia to była właśnie „niespodzianka”..zwykle Chey niechętnie skacze „tam” za to wraca natychmiast i ładnie wykańcza:) Tym razem skoczył „tam” ale po drugiej stronie sie zawahał, wystarczyło na szczęście rzucenie „do mnie” i ćwiczonko zaliczyliśmy ładnie
O przepraszam! Ja znów zebrałam karniaka za dotknięcie psa 


Na końcu zmiany pozycji, tempo może nie jak na treningach gdzie Chey
potrafi zrobić błyskawiczne „pac” na ziemię, ale pewne i i ładne:)

Ufff.... zeszliśmy w końcu, ja umęczona nerwami, młody zadowolony że już koniec 
Obejrzeliśmy starty i przygotowania innych zawodników, kibicowaliśmy swoim klubowym kolegom
Tak popatrzyłam i wyszło, że Baritus zaczyna być specjalista od szkoleń ras hmm.. nietypowych w szkoleniu
Wilczaki, bulle...
)
Mam też parę obserwacji psy szkolone sportowo są cały czas trzymane na granicy miedzy silnym bodźcem negatywnym a silną nagrodą. Pomijam juz fakt, że niefajnie się to ogląda bo jest człowiek, jego cel i środki a pies gdzieś znika.. zastanawia mnie za to że te psy, tak właśnie prowadzone i tak efektownie prezentujące się na ringu jednak wyłamują.. W najmniej oczekiwanych momentach. Nie są to wyłamania typu zwiewanie z placu ale np. nagły, bardzo silny cs zamiast zmiany pozycji na komendę lub absolutne przegięcie pozycji w chodzeniu- jakby w psiej świadomości zaistniał bodziec pozytywny i jednocześnie zniknął ten negatywny, korygujący pozycję.. w efekcie czego ćwiczenie zamiast efektownie wyszło groteskowo.
I teraz tak: zachwycać sie poziomem, niewątpliwie rzetelnie wypracowanym i dość efektownym stylem pracy? Czy probować dopatrywać się tam psa, jego psiejskości?? Czy w ogóle tak wartościować? No a co z tym, że w Obedience oceniany ma być styl? Ale czy styl pracy podczas zawodów czy styl pracy z psem cały czas?
Nie wiem.. odnoszę wrażenie, że tzw metody pozytywne funkcjonują i mają się całkiem dobrze w życiu, ale na poziomie sportowym nie ma uproś, zostają stare, dobre kolce i inne tego typu „cudeńka”...
Wiem też, że do takiego poziomu bez użycia podobnych metod nie dojdziemy i chyba dobrze nam z tym 
W każdym razie i tak ze względu na bezsensowny stres, z zawodów na razie rezygnujemy 
Reasumując, jestem z Cheya dumna, był ze mną, nie podkręcony na żadną nagrodę, w ogóle bez nagrody i poszedł ładnie. Oczywiście, mógł pójść lepiej ale zawsze może być lepiej 
Ćwiczyć będziemy nadal, wciąż i wciąż...bo to fajne jest 
Za fotki dziękujemy Agacie Kratochwil http://www.emi.xt.pl i "kamowej" 