Na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie..... no tak właśnie zapraszamy szczeniaka do naszego życia. I trzeba się tego konsekwentnie trzymać. Niefart, gdy pies pełen energii a cała ludzka rodzina zalegnie złożona chorobą
. Pies nie pracodawca- zwolnień lekarskich nie uznaje. Co prawda łatwość adaptacyjna każe takiemu buremu nie angażować zbytnio obłożnie chorych ale sam bury swoje niezbywalne prawa ma i do takich należy spacer.
Gdyby człowiek miał yorka, obleciałby w malignie dookoła bloku i byłoby po sprawie. Ale nie! Zachciało się psa dużego, z werwą i wymaganiami to bez względu na wysokość słupka rtęci na lekarskim termometrze trzeba się zebrać w sobie i wyjść. 
Najpierw oczywiście rozeznanie kto w danej chwili jest nieco mniej chory i ciut bardziej na nogach. Po wytypowaniu szczęśliwca wysyła się go z psem na wybieganie.
Oczywiście forma takiego wolontariusza nijak nie daje gwarancji na poskromienie ewentualnych wybryków pupila, rozsądniej więc byłoby jednak sprowadzić zwierzę do pozycji owego yorka... tak na wszelki wypadek;) No ale przecież nie po to się czworonoga wychowuje i uczy przez 2 lata w okładem aby zasmyczyć go na krótko . I słusznie! Nie po to.. pies tez to wie.. puszczony na tereny spacerowe bobruje sobie jak zwykle ale co chwila melduje się do raportu, pilnuje i w ogóle jest obrzydliwie grzeczny.
Co za ulga ! Oczywiście balansując na granicy ryzyka, w tej niecodziennej sytuacji człowiek absolutnie nie ma szans za tzw. zebranie się w sobie, skumulowanie wszystkich sił w razie.. no jakby co ( tfu...tfu...), na szczęście mętnym wzrokiem widzi się jak na zwolnionym filmie to wszystko co stanowi o używanej na co dzień „wirtualnej smyczy”... nagłe „wystawienie” jakiegoś obiektu, zatrzymanie się w celu skontrolowania horyzontu itp. I to daje szansę na reakcję- równie powolna ale jednak skuteczną
Ta cała sytuacja pozwala na dołożenie kolejnego kawałka zaufania do psa, do psa który z natury nie jest stworzony po to aby świat przemierzać tuż obok naszej nogi.. który patroluje okolicę, buszuje w zaroślach i odważnie i samodzielnie eksploruje świat.
To następny element tego wilczaka, którego otrzymuje się gdy ten wkracza w dorosłość, zostawiając za sobą szczenięctwo „chmurne i durne” ....
I z upływem czasu jest tego coraz więcej
I znowu wiem dlaczego chciałam wilczaka 