No i dwa lata minęło. Nie tak dawno zawitał w naszym domu puchaty, bury szczeniaczek a już mamy prawie dorosłego psa. „Prawie” bo za tężyzną fizyczną niekoniecznie nadąża rozum 
Nadal młody ma fiu-bździu w głowie, nie może się zdecydować czy jest szczeniaczkiem podczas zabaw z młodszymi wilczakami czy zakapiorem w spotkaniach z obcymi, dorosłymi samcami. Balansuje więc sobie beztrosko pomiędzy dwoma światami, uznając że oba bezgranicznie należą do niego:) I w tym królestwie Cheitana każde stworzenie ma swoje miejsce:
Człowiek:
zwykle ma (w każdym razie powinien mieć) pełne kieszenie smacznych kąsków i jeśli nie dość szybko do nich sięga to należy sie obsłużyć samemu. Człowieka należy nauczyć, że ma być czujny i jeśli pies podbiegnie do niego podczas spaceru, ot tak, bez przyczyny, to należy owo podbiegniecie nagrodzić smakołykiem. Obowiązkowo! Biada, jeśli człowiek jest niewyuczalny! Kara go za to spotka sroga.... Chey mu zaraz pokaże co ro znaczy brak współpracy .. pobiegnie w sina dal, wytarza się w czymś cuchnącym...
w domu człowiek musi znać swoje miejsce, jak pies jest zmęczony i znacząco patrzy stojąc obok kanapy to znaczy, że miejsce na poduszkach jest zajęte i należy je zwolnić..jeśli człowiek jest dość domyślny (czytaj:dobrze wyuczony), usuwa się a pies z głębokim westchnieniem zasypia.
kiedy po południu, mimo wcześniejszego spaceru, psu sie nudzi, do człowieka należy zapewnienie mu rozrywki. Niestety ludzie bywają mało domyślni, więc pies sam musi zdecydować o wyborze zabawki i przynieść ją człowiekowi... później idzie juz łatwo:) zabawa oczywiście rozgrywa sie wg reguł psich... Po skończonej zabawie wypada zabawki posprzątać – i to oczywiście nie należy do psich obowiązków !
gdy człowiek szykuje cokolwiek do jedzenia musi pamiętać, że w domu istnieje system kontroli jakości – psi nos ma prawo i obowiązek sprawdzić każdą szykowaną rzecz a w dobrym tonie jest umożliwienie psu degustacji.... jeśli jedzenie jest już na stole psu wystarcza niuchnięcie- wtedy zapada decyzja czy pies idzie sobie na balkon skontrolować sytuację na ulicy czy zostaje pod stołem aby przypilnować dobrego obyczaju podzielenia sie bodaj częścią posiłku
I nie żeby pies miał być namolny, o nie! On tylko pilnuje panujących zasad:)
każdy dzień kończy sie nocą. Ludzie szykują się spać, ścielą łóżko.. oczywiście po to aby zmęczony po ciężkim dniu pies mógł wygodne sie ułożyć, najlepiej kładąc łeb na ludzkich nogach (bo kto to słyszał spać bez poduszki). Niedobrze gdy ludzie podczas snu zanadto sie wiercą, tego najtwardszy pies nie wytrzyma.. wzdycha więc ciężko i zniesmaczony wędruje na swój mięciutki materacyk...Po tak ciężkiej nocy czasem trzeba głośno przypomnieć ludziom, że już wstał dzień i oni powinni zrobić to samo.. na ogół wystarcza kilka głośnych ziewnięć, a jeśli nie, to pacnięcie łapą na pewno załatwia sprawę 
Jest jeszcze mnóstwo innych, trudnych sytuacji, w których pies musi wykazać się inteligencja, sprytem i umiejętnością uczenia człowieka, tak aby ten ostatni zrozumiał wreszcie ja ma postępować aby nie utrudniać psu życia.
Wspomnę tylko o trudnej nauce wydobywania smakołyków z kieszeni.. człowiek jest tak trudny do wyuczenia, ze pies musi wykonywać co chwila inne, iście cyrkowe sztuki aby osiągnąć zamierzony cel. Czy ktoś się kiedyś zastanawiał ile trudu wymaga takie prowadzenie człowieka przy swoim barku, siadanie i warowanie przed nim, przynoszenie aportu ? I to wszystko po to aby człowiek załapał ten nieskomplikowany gest ręki sięgającej najpierw do kieszeni a potem do psiego psyka? No koszmar! I gdy juz wszystko jest na dobrej drodze, gdy wygląda na to że człowiek się wyuczył – przychodzi egzamin.. pies sie dwoi i troi i co ? I nic! Cała nauka poszła w las!! Więc trzeba zaczynać naukę od początku – dla ułatwienia z innym zestawem ćwiczeń..ech....
No dobrze, zostawmy człowieka – ja widać ciężki jest psi los gdy musi codziennie zmagać się z oporną,żywą materia ;/ Dobrze, że natura wyposażyła wilczaka w doskonały system adaptacji do trudnych warunków środowiskowych 
Inne zwierzęta w świecie Cheitana:
Tu podział jest prosty bo zwykle pies ma do czynienia z dwoma gatunkami : z kotami i psami. Z kotami sprawa jest skomplikowana, na ogół nie współpracują bo albo uciekają albo przybierają dziwne pozy i nijak nie dają się namówić do zabawy....wilczka łatwo sie jednak nie poddaje więc będzie próbował do skutku
Zostawmy wiec koty – pewnie są jeszcze mniej wyuczalne niż ludzie.
Psy; tu jest ciekawie bo są wilczaki i psy pozostałe. Z wilczakami jest prosto – ogólnie są uwielbiane, łatwo sie z nimi dogadać a częste okazje do przebywania z nimi wzmacniają więzi. Nie ma NIC atrakcyjniejszego niż inne wilczaki (no chyba że suka wilczaka w cieczce :p) i myślę, że dowolny wilczak nie miałby nic przeciwko temu aby świat składał się wyłącznie z jego rasy
No Cheitan na pewno 
Niestety świat nie jest doskonały (a w szczególności świat wilczaka) więc biega po nim mnóstwo innych, czasem dziwnych psów. Są oczywiście psy fantastyczne, nie wymiękające w zabawie, rozumiejące, że dorosłemu psu absolutnie wypada bawić się jak szczeniak, są szczeniaki, którym trzeba pozwolić połazić po sobie ale które muszą wiedzieć, że powinny dać się wdeptać w ziemię – przecież to tylko zabawa 
No i są jakieś obce psy, z którymi lepiej uważać ..a najlepiej od razu im pokazać, ze z takim dwulatkiem to nie ma żartów ! Postawiona sierść na grzbiecie, ogon wygięty w górę, sztywne łapy i głuchy pomruk wydobywający sie gdzieś z głębi psa mówi wyraźnie o zamiarach Cheitana....
A jeszcze tak niedawno każdy pies był super materiałem na kumpla... ale cóż, czas dorastania wymaga zmiany zachowania...
No i wilczaki wilczakami, psy psami a jeszcze jest DEWI. Życiowa kumpelka Cheya. Dla niej Chey był właściwie „od zawsze”, dla Cheya Dewi była od chwili gdy zdążył odrosnąć od ziemi. Znają się jak łyse konie, bawią ze sobą jak z żadnym innym psem, stanowią duet iście wybuchowy ! Jak pracują na placu to pracują a w nagrodę jest zabawa, jak się wystawiają to jedno patrzy gdzie poszło drugie a jak idą razem porozrabiać to drżyjcie narody! Jednym słowem takich trzech jak one dwa to nie ma ani jednego
I lepiej z nimi żyć w zgodzie... 
Tak więc minęły pierwsze dwa lata życia naszego szczeniaczka, za chwilę będzie to już całkiem dorosły pies, co ma swoje plusy
Uczy się chętnie, zdaje egzaminy, potrafi (jak chce) ładnie się zaprezentować na wystawie czyli jest w pełni psem, z którym można pójść wszędzie
A poza tym z własnego wyboru stał się naszym kumplem. Najbardziej lubię w nim to, że on chce być bardzo blisko:) Lubi się przytulić, przyjść na turchutanie i mizianie albo po prostu podbiec z uśmiechniętym pysiem na spacerze.. jednym słowem jest psem szalenie kontaktowym i to mnie cieszy najbardziej
I miedzy bajko można włożyć ostrzeżenia, że dorastający wilczak może sie rzucić człowiekowi do gardła. Jeśli w psie ma się przyjaciela, jeśli pies w człowieku ma lidera i przyjaciela to taka sytuacja nie ma prawa mieć miejsca, bo niby dlaczego? Spokojnie więc kładę się spać, że rano wstanę a głowa będzie na swoim miejscu
I pewnie z czasem odkryję jeszcze parę „legend”, którymi byłam karmiona jako mało doświadczony właściciel wilczaka i wszystkie je po kolei obalę....bo nie taki wilczak straszny jak go malują 
I tak sobie myślę, że potwierdzam własna opinię: trzeba bardzo chcieć wilczaka aby przetrwać pierwszy rok tego tornada w domu i nie zszarpać sobie nerwów:) Ale potem jest drugi rok, w którym zaczyna sie odcinanie kuponów.. a emocjonalne bonusy są niesamowite:)