Jak podczas ciszy przed burzą, w spokoju i upale szykowaliśmy sie na wielki weekend! Przede wszystkim goście: ekipa z Peronówki i rodzinka Ciemnego Zła.
Zaczęło się niewinnie: podczas gdy my czarowaliśmy pogodę lodami i zimnym piwem, młody tradycyjnie „odstawiał Cheitanka” entuzjastycznie podlizując się Balrogowi i Camolowi. Z mamuśką bez ekscesów, za to z Dewi i Eligo- wiadomo: szczeniaczki. W ogóle nuuudaaa, żadnych awantur.... ha! Do czasu! Chłopaki-bliźniaki nagle sie zmierzyły... oba sprawdzały który większy
jeden mruknął, drugi też i...wylały piwo.....
Chyba sie wystraszyły tego, co mogłoby być dalej..oj głupole, głupole;) Chey z wrażenia zaliczył łbem w stół i zdarł sobie 2 mm naskórka.....pierwsza krew:))) I znowu spokój.... jak w „Rejsie” 
Atrakcje trzymaliśmy na dzień następny: 8 rano wypad na wystawę - najpierw na zawody obedience. Bajzel zafundowany przez warszawski oddział Zk, organizujący wystawę spowodował, że wpadliśmy niemal w ostatniej chwili! Wylosowaliśmy numer 5 i oddaliliśmy sie, lekko bodaj skupić uwagę. Oj nie było łatwo... Chey wiedział, ze gdzieś tu na pewno są wilczaki.. ale momentami dawał oznaki obecności przy mnie, więc trzymałam się kurczowo nadziei, że łaskawie ze mną powspółpracuje
Nadzieja nie zawiodła: po dołożeniu pokaźnej dawki mojego nieopanowanego stresu (z dodatkowym bagażem poprzedniej dyskwy), młody do spółki ze mną schrzanił ćwiczenia, ale bazis wystarczyło na solidne 85 pkt !
Czyli mamy oficjalną cenzurkę promującą nas do klasy 1.

Posiedzimy sobie jednak nadal w zeróweczce, póki nie osiągniemy zadowalającego poziomu. Co sie będziemy wygłupiać z niedostatecznym przygotowaniem w jedynce i wystawiać na pośmiewisko?? Na razie mamy co ćwiczyć 
Mimo upału humor mi dopisywał, ładnie zaczęty dzień
A to dopiero początek
O 12 zameldowaliśmy sie pod ringiem wystawowym, teraz po ocenie umiejętności, przyszedł czas na ocenę wyglądu... (no i charakteru oczywiście też !) . Stawka psów prezentowała się bardzo zróżnicowanie, nie była wyrównana..... cyt! (spuscmy zaslone milosierdzia)!
Cheitan sobie stanął, dostał CWC, po czym wziął odwet na braciszku za sobotnie mruczenie i jemu i wujkowi zabrał sprzed nosa tytuł Najlepszego Psa w Rasie, okraszony pierwszym wnioskiem CACIB! Ladnie rozpoczyna moj mlodziak dorosly championat 
Aby sie nie narazić całkiem rodzince- BOB-a bez gadania oddał mamusi (trzeba wiedzieć komu nie wchodzić w drogę 
Przyszedł czas na przerwę, upał nieziemski więc trzeba psom dać ochłodę, pojechaliśmy więc nad wodę. Psy się schłodziły, wyszalały....i takie zrelaksowane zawieźliśmy na finały.
Wpadliśmy na nie niedużo przed czasem, skompletowaliśmy ekipę do konkurencji Najlepsza Grupa Hodowlana i w naprawdę imponującym stylu wbiegliśmy na ring : Ali, Camio, Balrog, Dewi, Eligo, Eury , Cheitan. To nie mogło ujść uwadze sędziego! Psy się ustawiły i jak Cezar ( „veni, vidi, vici”)....1 miejsce w konkurencji Grup Hodowlanych: siedem pięknie stojących wilczaków achhh....
Uszy i oczy jak na polowaniu, wyprezone, pieknie sie prezentowaly! To mila odmiana dla oka po zalosnych widokach, ogladanych wczesniej innych psach na ringu
, po czolgajacych sie, z rozpacza w oczach i wyrazajacych jedna wielka panike 
Oj ładny byl finał:) na koniec wisienkę do tortu dołożyła Ali zdobywając 3 miejsce na BOG I i... już wystarczyło, nieprzyzwoicie byłoby zdobywać cos więcej ;D
OK 18 można było wracać świętować super udany dzień !!!